Galeria

galeria
Dziś - przegląd społeczny Tygodnik Przeglšd Trybuna

FWNK


Ostatnia aktualizacja
2010-08-31 14:20:55

POPiS-owe konflikty trwają, a debat brak

Wtorek, 18 maja 2010


Marna to jest kampania wyborcza skoro dwóch głównych kandydatów, przynajmniej sondażowo, nie chce debatować z innymi kandydatami na urząd Prezydenta RP. Za nic mają to, iż przecież każdy z zarejestrowanych kandydatów zebrał przynajmniej 100 tysięcy podpisów poparcia obywateli.

 

Zamiast debat, rozmów o Polsce, o problemach milionów Polaków znów mamy podział, osoby wspierające tych kandydatów mówią o groźbie powrotu IV RP, o wojnie domowej czy  zawłaszczeniu Polski przez jedną partię.

Czy naprawdę te dwa obozy polityczne tak wiele dzieli?  Wystarczy przejrzeć listy wyborcze Porozumienia Centrum czy Akcji Wyborczej Solidarność, aby dojść do prostego wniosku, iż te dwa niby tak odmienne ugrupowania to przynajmniej „polityczni krewni”.

Bronisław Komorowski w 1997 roku zdobył mandat poselski jako kandydat AWS, której jednym z założycieli był nie kto inny tylko Jarosław Kaczyński!

W skład Akcji Wyborczej Solidarność wchodziło bardzo dużo ugrupowań, które łączyły orientacje polityczne: konserwatyzm i liberalizm.

Po przegranych wyborach w roku 2001, w których  koalicja Akcja Wyborcza Solidarność Prawicy uzyskała 5,6 proc. głosów, trzeba było poszukać nowej przystani i tak rozeszły się polityczne drogi Jerzego Buzka, Stefana Niesiołowskiego, Jana Rulewskiego z Ryszardem Czarneckim, Karolem Karskim czy Jackiem Kurskim –  tak, tak, te nazwiska w roku 2001 były na listach tego samego koalicyjnego komitetu wyborczego! Dziś podobno prezentują dwa zupełnie inne polityczne światy.

Mam prawo nie wierzyć  i nie wierzę w ten sztuczny podział na Polskę liberalną i Polskę konserwatywną. Nie bez winy jednak przy powstawaniu tego podziału jest też lewica, której kandydat w roku 2005 zrezygnował z udziału w kampanii, pozostawiając miejsce na prawdziwy PO-PiS przy zagospodarowywaniu polskiej sceny politycznej.

Podobnie w moim województwie, kujawsko-pomorskim, nie brakowało spektakularnych „transferów”, wspominając tylko o startujących wcześniej z list PiS, a obecnie PO: Radosławie Sikorskim czy Antonim Mężydle. Polityków tych szanuję, ale czas powiedzieć dość kolejnym bezsensownym próbom wzniecania wojny polsko-polskiej.

Te partie wspólnie podpisały się pod sztandarowymi w moim przekonaniu projektami IV RP, tj. powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Nie dożynajmy już jednak „watachy”, tylko postarajmy się wspólnie, tam gdzie jest to możliwe rozwiązywać realne problemy Polaków. Taka prosta lekcja powinna wynikać z tragedii pod Smoleńskiem…

Czas już najwyższy, by pomyśleć o przyszłości i posługując się danymi Głównego Urzędu Statystycznego odpowiadać na pytania dotyczące spraw obywateli a nie partii politycznych!

Czas najwyższy, aby zapewnić systemowe rozwiązania dla już ponad 2-milionowej grupy bezrobotnych (18-procentowy wzrost w ciągu roku!).  Ten dramat dotyczy zarówno absolwentów, jak i ludzi, którzy mają do emerytury kilka lat a pozostają bez środków do życia.

Czas na decyzję wspierającą pary, które borykają się z bezpłodnością czyli cywilizacyjną chorobą XXI wieku. Brak finansowania metody in vitro z budżetu państwa pozostawia nas  poza powszechnie obowiązującymi standardami w Unii Europejskiej.

Wyrównywanie szans edukacyjnych, sieć dostępnych przedszkoli, to również problemy, które wymagają natychmiastowej interwencji.

Czas poznać wizję Polski i poglądy poszczególnych kandydatów na urząd Prezydenta  RP.

Prawdą jest, że Prezydent RP ma inne kompetencje niż szef rządu, ale wyborcy mają prawo poznać poglądy osób aspirujących do najwyższego urzędu w Polsce,   umocowanego bezpośrednimi wyborami. 

Powtarzam i powtarzać będę – Polska musi być bezpiecznym domem dla wszystkich bez względu na poglądy polityczne, pochodzenie, wiek czy wyznawaną religię! To zapewnia nam Konstytucja RP, a Prezydent RP ma stać na jej straży.

Niestety, bez debat wszystkich kandydatów Polacy pozbawieni zostają merytorycznej zawartości tej kampanii i poddawani są sondażowej przepychance kto pierwszy, kto więcej i ile punktów zyskał czy stracił  oraz mamieni wszechobecnymi „faktami” medialnymi.

Kiedy kilka dni temu, podczas debaty telewizyjnej europoseł SLD Wojciech Olejniczak chciał rozmawiać o merytorycznych programach poszczególnych partii, redaktor prowadzący przerwał mu, argumentując: „to nie jest debata gospodarcza”, „rozmawiamy o polityce”. Czy naprawdę kampania wyborcza to wyłącznie spór polityczny? Czy tylko na tym nam zależy? 

Łukasz Chojnacki

Przewodniczący RM SLD w Bydgoszczy

Bydgoszcz, 18 maja 2010 r.