Minęło 30 lat, odkąd w Bydgoszczy oddano do użytku szpital XXX-lecia PRL. W 1990 r. z inicjatywy szpitalnej „Solidarności” zmieniono nazwę placówki ustanawiając jej patronem dr Jana Biziela, bydgoskiego lekarza i społecznika. Bydgoski „Biziel” przed dwoma laty stał się Szpitalem Uniwersyteckim nr 2.
Mimo tych zmian, ciągle się rozwija i utrzymuje wysoką pozycję na mapie polskiego lecznictwa. 30 rocznica istnienia tej wielce zasłużonej dla regionu placówki była okazją do spotkania grona pracowników, założycieli, przedstawicieli władz samorządowych i macierzystej uczelni – UMK.
Do zebranych 2 lipca br. w Operze Nova, o swoich refleksjach związanych z rozwojem szpitala, mówił radny sejmiku województwa (wcześniej wicemarszałek województwa odpowiadający m.in. za służbę zdrowia) – JAN SZOPIŃSKI (SLD):
Szanowna Pani Dyrektor,
Panie i Panowie Profesorowie,
Panie i Panowie lekarze, pielęgniarki, położne. Pracownicy administracji i służb technicznych,
przez lat 8 (w latach 1998-2006), sprawując urząd wicemarszałka województwa – miałem szansę i okazję sprawowania nadzoru i kontroli nad działalnością Szpitala im. Jana Biziela.
Z satysfakcją wspominam ten czas, bo dzisiejszy stan techniczny i wyposażenie poszczególnych oddziałów, to wiele setek milionów złotych , które przeznaczył wtedy samorząd województwa, który na mój wniosek przyjął program inwestycyjny dla Szpitala. Program, który był tak skonstruowany, że jeszcze w 2008 r., kiedy rządzili już następcy, zakupy, generalne remonty i doposażenie w nowoczesny sprzęt w radiologii oraz oddziałach ginekologii, położnictwa i noworodków były przyjęte w 2004 r.
Chciałbym gorąco podziękować ordynatorom za uzgodnienie tego planu i jego wdrożenie. Dzięki niemu nasz Szpital jest nowoczesną lecznicą, udzielającą wsparcia potrzebującym i zapewniającą im opiekę medyczną na najwyższym poziomie, w którym swój wspaniały udział mają jego pracownicy.
Chciałbym podziękować też za wspólną z Radą Ordynatorów troskę o stan zadłużenia Szpitala. Pamiętam, jak wtedy, kiedy stan ekonomiczny Szpitala był fatalny, odchodzili bądź nie radzili sobie kolejni dyrektorzy, określiliśmy sobie, że dyrektorem będzie osoba przez Państwa wskazana. Dyrektorem tak wybranym został Andrzej Motuk, który wspaniale poradził sobie z problematyką zadłużenia, kierowania, współpracy ze związkami zawodowymi i służbą pacjentom. Jeszcze dzisiaj pamiętam, jak nieodpowiedzialna decyzja jednego z samorządów doprowadziła do tego, że komornik zablokował konta Szpitala. Było to przed świętami Bożego Narodzenia. Nie było środków na zakup leków ratujących życie. Dzięki zdolnościom Pana dyrektora udało się rozwiązać problem i nie dopuścić do ewakuacji Szpitala.
Chciałbym prosić obecnych właścicieli Szpitala o szczególny nadzór, troskę i pomoc dla Szpitala „Biziela”. Rangi Szpitala nie da się bowiem przecenić.
Trzeba takich działań, aby można mówić o uzyskanych bardzo cennych efektach. By bronić miejsc pracy, by służyć chorym i potrzebującym. Szpital nie został zbudowany za pieniądze państwowe. Powstał ze składek mniej lub bardziej dobrowolnie przekazywanych przez mieszkańców dawnego województwa bydgoskiego. To oni są jego właścicielami. Z tego muszą wynikać obowiązki obecnego właściciela, i o to apeluję!
Życzę Państwu wytrwania w jakże trudnej służbie drugiemu człowiekowi i radości, jaką daje widok powracających do zdrowia pacjentów.
(not. nim, Bydgoszcz, 3 lipca 2010 r.)










